WYOLBRZYMIANIE SKARG DZIECKA

Uczymy je pokonywać lęk, pozwalając zdobywać ufność do własnych sił i możliwości w tempie właściwym dla osobowości dziecka, jego rozwoju, temperamentu, inteligencji.Gdy dziecko wrzeszczy, bo upadło, bo zobaczyło dużego psa, bo ktoś obcy kucnął przy nim, nie rzucajmy w panice tego, co trzymamy w rękach, nie pędźmy do niego, gdyż może uwierzyć, że przewrócenie się, spotkanie z obcym człowiekiem lub psem jest szkodliwe, pełne bólu i uzasad­nionego lęku. Między naszymi” panikarskimi reakcjami a obojętnością jest cała gama mniej lub bardziej korzyst­nych reakcji, podyktowanych nie tylko sercem, ale i rozumem.Wyolbrzymianie skarg dziecka na wyimaginowane cho­roby albo niepowodzenia można znacznie zmniejszyć me przez lekceważenie ich, co doprowadza dziecko do stanu podniecenia, lecz przez poważne ich traktowanie. „Czu­jesz się chory? Idź bawić się do kącika i nie pozwól, by inne dzieci zbliżały się do ciebie”.

NADMIERNIE BOJAŹLIWE DZIECKO

Gdy dziecko jest autentycznie zatrwożone, spieszmy mu z pomocą nawet wówczas, gdy czujemy, że jest nadmier­nie bojaźliwe. We wczesnym okresie życia dziecka mało skuteczne jest wyjaśnianie, przekonywanie, robienie wymówek. Skuteczniejsze na teraz i na przyszłość okazuje się proste usunięcie tego, co jest powodem wzburzenia, o ile to oczywiście leży w naszej mocy. Jeśli na widok pająka nie narobimy krzyku, udzielimy tym samym lekcji bezpiecznego redukowania lęku i zma­gania się z lękotwórczym incydentem samemu, bez pomocy. Jeżeli chcemy, by nasze dziecko było odważne, nie wywołujemy przy nim eksplozji nadmuchanego balo­nika przez przytknięcie do niego papierosa, nie zanurzamy też dziecka do wody w basenie lub w rzece wbrew jego woli. 

WOŁANIE O POMOC

Co robić, by każde nasze polecenie nie było dla niego strasznym zmartwieniem, utrzymującym je na etapie przedłużają­cego się wczesnego dzieciństwa? Przede wszystkim trzeba być bardzo życzliwym, aby dostrzec autentyczny lęk dziecka. Taki lęk rozproszyć może tylko prawdziwe pragnienie pomocy, rozwianie wątpli­wości, przywrócenie zaufania do własnych sił. Nie zawsze pomogą nam w tym tak łatwe do uchwycenia sygnały, jak: bladość, drżenie, niezdolność do znalezienia odpowied­nich słów i oczy z zaczajonym w nich lękiem. Wołanie o pomoc niekoniecznie musi pojawiać się w postaci histe- ryczngo łkania, krzyku, rzucania się na podłogę. Te objawy częściej są tylko grą, świadomym usiłowaniem znalezienia się w centrum uwagi rodziców, ich troski i ochrony.

NADMIERNE OCHRANIANIE DZIECKA

Nadmierne ochranianie dziecka, przy wyrażonym ges­tem i słowem nieustannym lęku o jego losy, stwarza mu wizję świata najeżonego niebezpieczeństwami i zagroże­niami. Czy można dziwić się, że takie dziecko, pozbawione po latach rodzicielskiej pomocy i opieki, będzie trwać w postawie unikania wszystkiego, co czyniłoby je człowie­kiem dorosłym? To czasem bardzo wygodnie pozostać „nerwowym” do końca swoich dni, gdy ta „nerwowość” łączy się z uprzywilejowanym traktowaniem. W jaki sposób możemy pomóc dziecku, które wydaje się być permanentnie nękane przez zmartwienia i lęki, przeszkadzające mu w radosnym przeżywaniu wszyst­kiego, co w Jego życiu nowe i ekscytujące? 

ŁATWE ULEGANIE IRRACJONALNYM LĘKOM

Gdy rodzice wiedzą, że ich dziecko szczególnie łatwo ulega irracjonalnym lękom, nie powinni godzić się z tym, wychodząc z założenia, że nadwrażliwość dziecka czyni jego życie barwniejszym i ciekawszym. Choć niewątpliwie tak będzie – to jednak opłacone zbyt wielką ceną. Dziecko głęboko przeżywające zachwyt i radość, odczuwać będzie dotkliwie również ból, współczucie i żal. Nie będzie to jed­nak chorobliwy lęk, gdy wytrwałe i konsekwentnie będziemy próbować przywracać mu zaufanie do własnych sił, własnych możliwości. Gdy wraz z nim wyruszać będziemy na spotkania z „nowym”, przygotowując dziecko do samodzielnego w nim udziału. 

NADWRAŻLIWE DZIECKO

W okresach gdy dziecko staje się spo­kojniejsze, objawy jego lęku są rzadsze i słabiej wyrażone. Nadwrażliwe dziecko jest niewątpliwie dzieckiem trud­nym, ale jakże często równocześnie dzieckiem obdarzo­nym ogromną wyobraźnią, niezwykle czujnym i świado­mym możliwości wydarzania, się wokół niego rzeczy dziwnych, nie znanych, budzących grozę, niosących ból i zgryzotę.To prawda, że dziecko rodzi się z większą lub mniejszą wrażliwością na sytuacje lękotwórcze. Ale prawdą jest również, że ojciec i matka, a jakże często babcia i dziadek, odpowiedzialni są za przekształcenie się tej większej wraż­liwości, czyniącej życie ciekawszym, we wrażliwość histe­ryczną, która utrudnia w sposób niebywały życie zarówno samego dziecka, jak i jego otoczenia. ,,Uważaj, sparzysz się!”, „Nie wspinaj się, spadniesz!”, „Nie biegaj, zgrzejesz się i zachorujesz!”, „Nie płacz, rozboli cię główka!”.

PODATNOŚĆ NA STRACH

Jego podatność na przestrach, stosunkowo łatwa do wytłumaczenia we wczesnym okresie życia, w późniejszym – staje się bardziej zawstydzająca nas niż zro­zumiała. Bo właściwie czego może się bać duże już dziecko? – myślą rodzice, nie znajdując przyczyn strachu, a więc nie mając usprawiedliwienia dla dziwnych form zachowania się dziecka, jak np. szarpanie włosów, nie­ustanne nawijanie ich na palec, mruganie powiekami, jąkanie itp. Bo istotnie – trudno jest zrównoważonym, mocnym psychicznie rodzicom uznać za działanie stresu takich okoliczności, jak: pójście dziecka do nowej klasy, zmiana miejsca zamieszkania, urodzenie się drugiego dziecka itp. Symptomy nadmiernego strachu pojawiają się szybko i trwają tak długo, jak długo pozostaje dziecko pod działaniem strachu. 

INTENSYWNE PRZEŻYWANIE

Jednakże więk­szość dzieci boi się rzeczy, które nie są niebezpieczne, i te hamują działanie, które mogłoby być pożyteczne i przyje­mne dla dziecka. Wiele dzieci przeżywa tak intensywnie i tyle różnych rodzajów strachu, że oddziałuje to na ich samopoczucie. Jeżeli emocjonalne napięcia dziecka nie będą miały ujścia, stan jego zdrowia może być zagrożony. Będzie ono miało wypaczony pogląd na świat i nieprzyja­zny stosunek do ludzi. W ten sposób strach, zamiast ostrzegać dziecko przed niebezpieczeństwem, osłabia jego rozwój. Dotyczy to zwłaszcza takich przypadków strachu, które mają podłoże irracjonalne”. Nie jest łatwd pogodzić się z myślą, że właśnie nasze dziecko jest ukształtowane w taki to uciążliwy dla otocze­nia sposób.

WIELE POWODÓW DO LĘKU

Powodów do lęku jest bardzo wiele, toteż w ciągu jednego tylko dnia reakcje wywołane strachem naszego dziecka mogą męczyć i utrzymywać w stałym rozdrażnieniu. To rozdrażnienie nasila się, gdy dochodzimy do smutnego wniosku, że nasze wysiłki, zmie­rzające do usunięcia lub choćby uśmierzenia irracjonal­nych lęków dziecka okazują się nieskuteczne. Mówienie dziecku, że nie jest małym dzidziusiem, aby wolno mu było bać się byle czego (ten argument jest nie tylko nieskute­czny, ale i pozbawiony sensu – wszak dziecko jest małe), że jest głuptasem, że wstydzimy się za nie – nie pomaga. Strach ma pewną wartość dla dziecka wtedy, kiedy nie pozwala na zbyt intensywne zachowanie się i stanowi ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem. 

GDY STRACH MA WIELKIE OCZY

Jednak, gdy dziecko, które wyrosło już z wieku niemowlęcego, wydaje się być przerażone swoim cieniem na ścianie, gdy czepia się naszych rąk i wtula główkę w nasze ubrania w sytua­cjach innych od tego, co jest mu dobrze znane i do czego jest przyzwyczajone – zaczynamy podejrzewać, że będzie dzieckiem trudnym do wychowania i niezmiernie absorbu­jącym otoczenie. Nie można nie zauważyć takiego dziecka. Ono jedne wybucha płaczem, gdy towarzysz zabawy rzuci w niego papierową kulkę; to ono krzyczy ze strachu, gdy zagadnie go nieznajomy człowiek; to ono rozpaczliwie przyzywa pomocy na widok ćmy, a omdlewa z przerażenia, gdy komar usiądzie mu na ręku.